sobota, 28 marca 2015

zebrać wszystko...


zdj:flickr/Neal./Lic CC
(J 10,31-42)
Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu Żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

Mili Moi...
No i o poranku zawisłem na telefonie... Zadzwoniłem do urzędu od prawa jazdy, żeby umówić egzamin praktyczny... Przypomnę, wczoraj otrzymałem propozycję 24 czerwca. Dziś o poranku miły pan poinformował mnie, że jeśli chcę, mogę zdawać 4 kwietnia. Wielka Sobota... I takie moje małe wydarzenie. Zobaczymy co z tego będzie. Jeszcze tylko ośmiogodzinny kurs dotyczący alkoholu i narkotyków i mogę się stawić na egzamin. Oczywiście ratuje mnie jeszcze fakt, że mam polskie prawo jazdy, które zwalnia z dziewięćdziesięciodniowej przerwy między testami a egzaminem praktycznym. A niby tu wszystko takie proste... Matko...

Czwarte kijaszki w tym tygodniu... To już jakieś rekordy są. Ale trzeba korzystać z chwil wiosny. Jutro znów ma u nas spaść śnieg, więc nie ma co czekać. W Polsce za to wiosna, tak przynajmniej jaskółki donoszą. A jestem przekonany, że kiedy przylecę w czerwcu... będzie 15 stopni...

Za który z moich czynów chcecie mnie zabić - pyta Jezus? Nie za czyn, ale za bluźnierstwo - odpowiadają przywódcy ludu. Pisałem już o tym, że boskość Jezusa to element układanki, którego nie chcą uwzględnić Żydzi, zwłaszcza ci prominentni. Ale kiedy atmosfera wokół Jezusa się zagęszcza, kiedy naprawdę przestaje być miło, kiedy niektórzy chwytają za kamienie... Coraz więcej ludzi zaczyna w Niego wierzyć. Czy to nie paradoks?

A dzieje się tak dlatego, że ludzie zaczynają kojarzyć fakty. Co więcej, większość tych faktów dokonała się właśnie wobec nich, wobec ludzi prostych, którzy umieli je właściwie odczytać. Teraz zebrane razem stanowią znakomity fundament dla decyzji wiary. Cofają się nawet wstecz, do nauczania Jana Chrzciciela, który wprawdzie nie czynił cudów, ale którego słowa okazały się prawdziwe.

I to wszystko mi tak bardzo na nowo przypomina wartość Słowa w życiu chrześcijańskim. Przecież my je powinniśmy mieć "w paluszku". Wszak ono nam opisuje fakty z Jezusowej ziemskiej działalności. One muszą być nieustannie wspominane i celebrowane. Bo one wciąż są źródłem wiary. Mało tego. Do nich dołączają przecież fakty z naszego życia. I takich nie brakuje. Momenty szczególnej interwencji Boga. Jego łaski. Gdyby do tego, co Jezus zdziałał dodać to, czego nauczał... To dopiero fundament... Nie wierzyć wobec tego? To nie możliwe...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz