sobota, 10 stycznia 2015

jeden...


zdj:flickr/ROSS HONG KONG/Lic CC
Łk 5, 12 - 16
12 Gdy przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". 13 Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: "Chcę, bądź oczyszczony". I natychmiast trąd z niego ustąpił. 14 A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: "Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich". 15 Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. 16 On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się.

Mili Moi...
Taki dzień, że tylko spać... I nie ukrywam, że również to w dniu dzisiejszym robiłem, co zrzucam wciąż na karb choroby i dlatego większych wyrzutów sumienia nie doświadczyłem. Ale musze przyznać, że w pracy rekolekcyjnej się dziś nie posunąłem...

A po południu wybrałem się do M i jego rodziny na kolędę. To było straszne! Kiedy już postawiono przede mną smaczną rybę i podstępem zamknięto mi usta, wówczas pan domu zadał cios - a jak tam ojca doktorat? Ludzie potrafią być bezlitośni :) Oczywiście żarty żartami (obiecałem M, że go obsmaruję dziś) - wizyta była urocza i wychodzić się nie chciało... Ale trzeba było, bo wieczorna Msza...

I tu się zaczyna prawdziwe źródło mojego dzisiejszego smutku, już całkiem bez żartów... Pogodę mamy taką, że w Polsce na nikim nie zrobiłaby najmniejszego wrażenia - ani mróz siarczysty, ani śniegu dużo. Tu okazała się Armagedonem dla chrześcijańskich dusz. Na wieczorną Mszę Świętą nie dotarł... prawie nikt... Byłem głęboko zawstydzony przed Jezusem, bo co Mu miałem powiedzieć? Wiesz Panie Jezu jest taka straszna pogoda... Przecież On ją zna znacznie lepiej, niż ja...

I kiedy tak się wstydziłem do kościoła wszedł... M. Tak, właśnie ten, u którego przed chwila byłem na kolędzie. M, który przywrócił mi wiarę w ludzi. M, który dla mnie jest chrześcijaninem wśród chrześcijan. Razem celebrowaliśmy tę Eucharystię, razem trwaliśmy w obecności Pana, bo gdzie dwaj, albo trzej... Nas było dwóch. Dzięki M! Od dziś stajesz się mocnym przykładem kaznodziejskim i zapewniam Cię, że niejeden raz na ambonach świata o Tobie wspomnę.

Doświadczyłem dziś Kościoła kruchego, małego, słabego - tej małej Reszty, która zmaga się z przeciwnościami. I to się mocno wpisuje również w medytację dzisiejszego Słowa. Trędowaty potęguje ten obraz, to doświadczenie. Cały okryty ranami. Całkowicie obcy światu. Nikt się przy nim nie zatrzymuje. Zawsze nieudolnie próbuję sobie wyobrażać stan trądu wówczas... Wspominałem o filmie o Matce Teresie, który niedawno obejrzałem. Tam mgliste wyobrażenie - jeden z trędowatych obrazując swój stan, mówi taką prostą rzecz - nawet gdybym wyzdrowiał i tak nikt nie poślubi córki trędowatego... Tak głęboki lęk, tak totalne odrzucenie, taka małość i samotność...

Prędzej, czy później doświadczymy takiego właśnie Kościoła. Poranionego, bez glorii i chwały, bez władzy i poczucia bezpieczeństwa. Te czasy nadchodzą wielkimi krokami. Ktoś nam je zapewni wcześniej, niż nam się wydaje. I wówczas z tęsknotą będziemy wspominać kiepską pogodę jako przeszkodę w spotkaniu z Chrystusem, bo żeby się z Nim spotkać, być może będzie trzeba narazić swoje własne życie. Baśnie z tysiąca i jednej nocy? Chciałbym... Ale to będzie coś... Wytrwać przy TAKIM Kościele, kochać Go i szanować, bronić i budować... To będzie coś... Ale dopóki są ludzie tacy jak M, ufam, że Kościół przetrwa i to... I Eucharystii nie przestanie się sprawować. I nie będzie smutno. Kościół wszystko przetrwa, bo Pan jest Jego obroną...

1 komentarz:

  1. Doktoraty, doktoraty... Chciałem się odnieść do użytego przez Ojca kwantyfikatora ogólnego "wszyscy" z jednego z poprzednich postów. Że wszyscy mają, pchają, piszą te swoje doktoraty. Otóż nie wszyscy. Ja nie. Ostatnia konsultacja wytrąciła mi z ręki nawet to, co stawiało mnie na równi z osławionymi Księżmi z miasta na Ł. - w kwestii naukowej... Tymczasem pozdrawiam i idę kolędować.

    OdpowiedzUsuń