sobota, 8 listopada 2014

proporcje i priorytety...


zdj:Flickr/401(K) 2013/Lic CC
(Łk 16,9-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.

Mili Moi...
No i dotarłem do Chicago. Podróż była całkiem sympatyczna, choć lało przez cała drogę. Ale jechałem sobie spokojnie i pewnie dotarłbym w 13 godzin, gdyby nie zamknięty zjazd z autostrady. Kolejna komenda brzmiała 20 mil prosto i w ten sposób znalazłem się w centrum miasta w takich korkach, że straciłem ponad dwie godziny i przyznam, że ta końcówka była bardziej męcząca, niż cały dzień za kierownicą. Ale jestem od wczoraj w Justice. To niedaleko Chicago. Piękny dom rekolekcyjny sióstr dominikanek, w którym prowadzę rekolekcje dla 28 kobiet w bardzo różnym wieku. No ja muszę przyznać, że dla mnie to niesamowity oddech Ducha. Poczułem się znów jak ryba w wodzie. Prowadzenie rekolekcji to najpiękniejsza cząstka mojego kapłaństwa. Tak to czuję i tak to przeżywam. Bo wiara rodzi się ze słuchania... Kobiety tu zebrane zdecydowanie słuchają i mam wrażenie, że wiele z nich potrafi ten czas docenić... Dla wielu przyjazd tu wiązał się z wręcz akrobatycznymi wysiłkami związanymi z kwestiami rodzinnymi. Cieszę się, że tu są. I że ja tu jestem. Nigdy wcześniej nie prowadziłem rekolekcji tylko dla kobiet (poza siostrami zakonnymi, którym rzecz jasna kobiecości nie brakuje). Nowe doświadczenie i jak zawsze sam się uczę... Przede wszystkim otwartości. Dzielą się najgłębszymi doświadczeniami - trudnymi i pięknymi. I ta szczerość mi bardzo imponuje i rodzi mój wielki szacunek... Maryja nam przewodzi... Wierzę, że naprawdę jest z nami. Właśnie skończyliśmy drugą konferencję. A na wieczór mamy jeszcze adorację, na której będzie szansa zaproszenia Jezusa do swojego życia tu i teraz. Chodzi o takie świadome wybranie swojego powołania, jeśli ten świadomy wybór nigdy nie nastąpił, lub o jego ponowienie, jeśli się kiedyś dokonał. Takie duchowe przewietrzenie serca. Wyrażenie wobec Jezusa, tego co powinno być powiedziane...

To decyzja. Ważna. Jedna z wielu. Dziś Słowo zaprasza do innej. Do wyboru komu chcemy służyć w codzienności. Bóg, czy mamona? A zatem wielkie pytanie o priorytety, o proporcje. Bo przecież nie chodzi Jezusowi o to, żeby usiąść i nic nie robić w dziedzinie zdobywania środków utrzymania. Ale czy w życiu chodzi nam tylko o to? Czy może raczej o to, żeby zapełniać zionącą w nas czarną dziurę potrzeb, które nieustannie są generowane, i których nigdy nie będziemy w stanie zaspokoić. Bywa bowiem, że osiągamy wszystko, co chcieliśmy, i nie ma w nas radości. Bywa, że wchodzimy na szczyt, a tam... nic nie ma. Bożek mamony wiele obiecuje, ale nigdy nie realizuje swoich obietnic. Jakie więc są proporcje? Jaka mentalność nami kieruje?

Ale czy to źle, że człowiek chce używać tego świata? Czy to grzech, że chce się bogacić, chce, żeby mu było lepiej? Czy to źle, gdy chce się dzieciom zapewnić lepszą przyszłość? Pewnie samo w sobie nie... Ale.. Zawsze musi być jakieś ale... Jakim kosztem? I czy ten koszt jest adekwatny do zysków. Myślę sobie o wszystkich i tu i w Polsce, którzy ciągną po dwa, trzy etaty. Myślę o zabierających robotę do domu. Myślę o dodatkowej pracy w weekendy. Oczywiście daleki jestem od krytyki. Wręcz przeciwnie - czasem są to wysiłki heroiczne, żeby było lepiej. Myślę czasem ze współczuciem. Tylko bywa, że oprzeć sie nie mogę wrażeniu, że w tym nie ma grama szczęścia. Kiedy będziesz szczęśliwy? Nie wiem... Kiedyś...  A jeśli nie będzie "kiedyś"?

Nie ma tu łatwych rozwiązań. Jedno, co kołacze mi się w sercu to proporcje i priorytety. Czy bożek mamona służy mnie, czy raczej ja jemu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz