wtorek, 28 października 2014

spójrz w niebo...


zdj:flickr/swisscan/Lic CC
(Łk 13,10-17)
Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: Jest sześć dni, w których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu! Pan mu odpowiedział: Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu? Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.

Mili Moi...
No wziąłem się dziś... Co prawda dopiero po południu, bo wcześniej ciągle coś było do zrobienia, ale prawie całą konferencję na temat "Dlaczego Maryja?" napisałem... Oj ciężko mi to wszystko idzie, ale może to dobrze. Bo takie poszukiwania zawsze pogłębiają więź. W tym przypadku z tą, którą codziennie proszę, żeby mnie uczyła Jezusa. Dziś też wybrałem się na tradycyjny spacer różańcowy i... poczułem się jak w Polsce. Zatrzymały się mianowicie dwie niunie blondyny i spytały czy jestem już tak przebrany na Haloween. To taki żart w polskim stylu. I piszę o tym opierając się na swoich własnych doświadczeniach. Ale taka jest ta nasza dzielnica - niegdyś polska, więc może unosi się tu jeszcze nasze, krajowe poczucie humoru....

A w naszym domu duże zmiany idą... Otóż otwieramy pokój z polską telewizją. Ma to być również pokój dla spotkań polskiej części wspólnoty. Ufam, że w tym tygodniu uda nam się to sfinalizować. Ale domaga się to sporych przygotowań, które wspólnymi siłami czynimy. Cieszę się bo ponad 40 kanałów po polsku pozwoli mieć kontakt z ojczystymi sprawami - choć pewnie zbyt wiele czasu tam spędzał nie będę, bo fanem telewizji zasadniczo nie jestem. Ale czasem...

A Jezus mnie dziś zaprosił do przyjrzenia się porzuconym modlitwom.... Ta kobieta, która jest przygięta do ziemi - ona nie prosi o uzdrowienie. Ona się o to nie modli. Może kiedyś, dawniej. Ale nie dziś. Przecież Bóg nigdy nie odpowiedział na jej modlitwy, więc chyba tak już musi być. Zdaje się, że przywykła. To Jezus ją odnajduje i przekonuje ją, że w mgnieniu oka Bóg może zmienić jej trudną sytuację. Że On jest, mimo tego, że ona już w to chyba nie bardzo wierzy. Mało tego, Jezus jej pokazuje, że jej sprawa jest ważna, że to ma znaczenie...

Dziś pomyślałem o tych wszystkich sprawach, w których przestałem się modlić, bo zaczęło mi się wydawać, że tak już po prostu musi być. Ileż jest takich sytuacji, które, nie mogąc ich zmienić, staram się jakoś w swoim życiu zaakceptować. A przypominają one raczej opłakany stan kobiety od osiemnastu lat cierpiącej na swoją niemoc. Stanęły mi dziś przed oczami wszystkie moje słabości, które noszę na sobie od lat, z którymi w żaden sposób nie umiem sobie poradzić, co do których przestałem chyba wierzyć, że jakiekolwiek poradzenie sobie jest możliwe. Są takie rzeczy. A ja wobec nich, niczym ta zgięta kobieta - otępiały i bierny. Bo przecież Bóg nie odpowiada, więc widocznie tak już musi być. Nawet już nie proszę, bo to jakieś takie beznadziejne sprawy...

Dziś poprosiłem na nowo... Jeszcze bojąc się nieco na nowo budzić nadzieję, jeszcze nieśmiało z duża dozą niedowierzania. Ale przecież ta od osiemnastu lat cierpiąca na swoją niemoc kobieta nagle się wyprostowała... Więc może i ja... Kiedyś - dziś, jutro, za rok... Się wyprostuję. Bo bycie prostym jest znacznie lepsze, niż bycie przygiętym do ziemi. Zwłaszcza beznadzieją... Ta anonimowa Żydówka z synagogi może stać się źródłem nadziei dla wszystkich, którzy ją dawno stracili... I przywykli... Do patrzenia w ziemię zamiast w niebo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz