poniedziałek, 15 września 2014

... byś był, nic więcej...



(J 19,25-27)
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Mili Moi...
3036 dzień mojego kapłaństwa, 10 w Ameryce... Wrażeń moc... Wczoraj wybrałem się do Newarku. To miejscowość położona jakieś 75 mil od nas. Niby niedaleko, ale... Musiałem zahaczyć o Nowy Jork. I w związku z tym jestem z siebie bardzo dumny. Bo udało mi się dojechać tam i z powrotem bez nadmiernych komplikacji. Nawigacja oczywiście wspomogła, ale gdy jest kilka rozjazdów, a ona każe trzymać się prawego, to czasem trzeba intuicji w tej plątaninie dróg... Niemniej wizyta się udała. Spędziłem urocze popołudnie z siostrami Dorotą i Małgorzatą. Rok temu poznaliśmy się na rekolekcjach, które głosiłem dla sióstr w Chicago, i tuż po nich otworzyły one placówkę właśnie w Newarku. Pogawędziliśmy, obejrzeliśmy Nowy Jork nocą i wróciłem sobie do domku.

A dziś plan przewidywał taki mini dzień skupienia. Wybrałem Sanktuarium Matki Bożej Lourdzkiej, bo jest najbliżej nas. Pogoda dziś urokliwa, a to ważne, bo właściwie na całe sanktuarium składa się Grota Lourdzka, więc wszystko jest na świeżym powietrzu. Ale spędziłem sobie trochę czasu w ciszy i samotności. Chociaż... Podeszła do mnie starsza już nieco kobieta, Charleen. pracuje w Nowym Jorku w reklamie, obsługuje milionowe kontrakty, ma cztery psy, które uratowała z ulicy (Józef, Maria, Bernadetta i Jan Paweł - zbieżność imion nieprzypadkowa). Właściwie wszystko ma, ale coś jej się poplątało w życiu. Straciła radość i sens. Wysunąłem kilka hipotez... Ale nade wszystko mówię - Charleen, pomódlmy się razem... To była moja pierwsza modlitwa wstawiennicza na amerykańskiej ziemi... Ucieszyła się, wycałowała mnie na pożegnanie. Prosiła o więcej modlitwy... Takie proste spotkanie i okazja do służby. Pan Bóg aranżuje je wszędzie...

Czasem nie można zrobić nic więcej. A może czasem to wystarczy... Kiedy dziś patrzymy na Maryję stojącą pod krzyżem, to powstaje pytanie co w takiej sytuacji? Co Ona mogła zrobić? Cierpienie jest niewyobrażalne. Współczucie Synowi przenika każdy jej mięsień, każdy oddech jest nim nasączony. Ale co robić? Poza wołaniem do Ojca nie pozostaje żadna możliwość działania. A wołanie do Ojca zawsze ma sens, bo przecież On panuje nad wszystkim. On wie jak to wszystko się skończy, bo On zna możliwe zakończenia wszystkich historii. On wie po co to wszystko, bo od początku istnienia świata sam jest źródłem sensu wszystkiego, co stworzył. On wie, co możliwe dla Syna, wszak nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, i nikt Ojca, tylko Syn... On wie, co możliwe dla mnie... Dla Charleen... Dla Ciebie... Dla Wszystkich... On wie...

A my czasem możemy wołać do Niego. Nic więcej... Ba, czasem nawet na to wołanie nie ma sił, bo przerażenie i ogrom bólu sprawiają, że głos więźnie w gardle... Wówczas można tylko stać i patrzeć... W Jego oblicze... Czasem i to wystarczy...



1 komentarz:

  1. On wie po co... uwierzyc w to i zaufac... nie proste... stac i patrzec... moze... i tylko gdzies w glebi serca "bys byl i nic wiecej" czy to uslyszy?
    wolanie do Ojca...
    zawsze mnie zadziwia jak chetnie i odwaznie sie Ojciec modli nad innymi. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń