sobota, 5 lipca 2014

pokuty, pokuty, pokuty...

zdj:flickr/Lawrence OP/Lic CC
Mili Moi...
Urlop "się dzieje", więc nic nadzwyczajnego się nie dzieje :) Z najważniejszych atrakcji dnia, to chyba ta, że zamiast siedmiu kilometrów, przeszedłem dziś z kijaszkami czternaście. Trochę z nudów, trochę z wewnętrznego protestu przeciwko spędzaniu urlopu przed telewizorem, trochę z zachwytu nad pięknem przyrody, a trochę... dla pokuty?

No właśnie, ta pokuta znów stanęła mi dziś przed oczami, jak zawsze zresztą, kiedy odczytujemy ten fragment Ewangelii dotyczący postu. Pomyślałem sobie o moich piątkach. Wszak piątek to dzień, w którym Oblubieńca nam zabrano... Właśnie dopiero co pisałem w konferencji dla sióstr, że skoro Oblubieniec, to w tej relacji musi być żar, to tam jest nieskończenie wiele uczuć, to najintymniejszy związek, jak Pan obmyślił. Bóg zaprasza do romansu, jak powiada Eldredge, a nie do biernego, choć wiernego posłuszeństwa. Piątek ma tu swoje szczególne miejsce, bo jeśli tego dnia zabrano mi Umiłowanego mej duszy, to jak ten dzień może wyglądać dokładnie tak samo, jak inne dni...? Przecież to stanowczo inny dzień...

I on rzeczywiście w historii mojego życia bywał inny. Miewałem takie fazy, w których franciszkański duch pokuty jakoś szczególnie mi się udzielał. Bywały to dni postu o chlebie i wodzie, bywały to dni odprawiania Drogi Krzyżowej, bywały to dni nocnej adoracji. A co jest dziś? Zdałem sobie sprawę, że nie przywiązuję wagi do tego dnia i właściwie poza wstrzemięźliwością od mięsa, które, powiedzmy sobie szczerze, ani trudne, ani wymagające nie jest, nie ma w moim życiu żadnych bardziej dotkliwych form pokuty. Co to mówi o mojej miłości do Jezusa?

Wraz z tymi myślami, przychodzą mi do głowy te rozliczne wezwania Jego Matki, która w duchu miłości do ludzi przychodzi czasami i wzywa jednym słowem - pokuty. Wzywa do przemiany serca, do wyjścia z wygodnictwa, do porzucenia poszukiwań nieustannego ułatwiania sobie życia, do rezygnacji z tego, co lekkie, łatwe i przyjemne, z wiecznej zabawy... Kiedy patrzę choćby na reklamy telewizyjne, nabieram podejrzeń, że świat wokół mnie nieustannie się bawi. A gdzie jestem ja?

Na pokutę trzeba mieć jakiś plan... A najlepiej zacząć od rzeczy drobnych. Od czegoś, co wymaga, co kosztuje, co trudne... Może właśnie dlatego dziś czternaście kilometrów. Ale co znaczy ten trud, wobec męki mojego Pana? To motywuje... Skoro On kocha tak mocno, to i moje piątki muszą się jakoś zmienić... Ja też chcę kochać mocno. Nie tylko słowami..

3 komentarze:

  1. Ostatnio również zgłębiam temat postu, jako drogi do lepszego poznania siebie. Zainteresowałam się tym tematem z uwagi na pielgrzymkę do Fatimy, którą rozpoczynam już za dwa dni :) Poszczę od piątku, dzisiaj jest 4 dzień :)
    Maryja w orędziu fatimskim bardzo mocno podkreśla potrzebę postu. Zachęca Franciszka, Hiacyntę i Łucję do ofiary tymi słowami: "ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: <>". Innym razem przemawia tymi słowami: "Módlcie się, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie modlił i ofiarował". Dzieci były tak przejęte losem skazanych na wieczne potępienie, że bezustannie pościły i przyjmowały umartwienia. Nawoływanie do posty, jako formy pokuty, pojawia się także w orędziu w Lourdes, a także Medziugorju, gdzie Niepokalana wskazuje na zbawczą siłę postu i modlitwy, które w połączeniu prowadzą do "oczyszczenia i otwarcia serc". Można zatem przyjąć, że post spełnia podwójną rolę: ofiarowując go za grzeszników, aktywnie włącza nas w historię Zbawienia, ale ma też i wymiar indywidualny: otwiera i oczyszcza nasze serca oraz służy jako zadośćuczynienie za nasze grzechy (podobno zaniechanie podejmowania zadośćuczynienia za grzechy własne wg włoskich egzorcystów jest plagą współczesnych chrześcijan).
    Post jest szczególnie ważny także w kontekście wczorajszego czytania z listu do Rzymian, gdzie jest mowa o życiu wg Ducha, do którego możemy dojść poprzez "poskromienie" popędów i pożądliwości ciała ("Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała, będziecie żyli".) Nie jest to zresztą jedyny fragment Nowego Testamentu, w którym jest mowa o potrzebie życia wg Ducha.
    Polecam stronkę, na której możecie znaleźć więcej bliższych informacji na temat tego jak pościć: http://glosojcapio.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=934&Itemid=96 Zachęcam!!! Mariola
    Ps. z własnego "doświadczenia" podpowiem tylko, że najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem postu przygotować się do niego odpowiednio. W moim przypadku było to rozważenie tego, co chciałabym osiągnąć poprzez ten post (może być to intencja) oraz szczera modlitwa do Maryi, z prośba o pomoc w pokonywaniu własnych pożądliwości i powierzeniem Jej siebie na ten czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. W szóstej linijce, po słowach "ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary", zabrakło cytatu: .

    OdpowiedzUsuń
  3. "O Jezu, czynię to z miłości do Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi".

    OdpowiedzUsuń